Cake is a lie
Blog > Komentarze do wpisu
Ha, KURWA! Mnie tym bardziej!

Obrzucony linkami świadczącymi o życiu bloga, także postanowiłem coś tu naskrobać (i co dla mnie samego jest dość zaskakujące-na samym postanowieniu się nie skończyło). Zanim przejdę do jakiś bardziej konkretnych tematów (o ile to wgl nastąpi) to drogą wstępu napiszę także, że ja ogólnie jestem za praktycznie wszelkimi ,,przejawami życia"...

Teraz chciałbym napisać coś o Wojewódzkim, Figurskim oraz ich ,,dźwiękowym" dziecku. Tak właściwie to mam ich za całkiem inteligentnych ludzi, więc spokojnie, nie wyskoczę tu jak Wszechpolak na paradzie. Jednak o ile kawałek uważam za całkiem dobrą odpowiedź na różne obecne mody*, o tyle używania w tym fragmentów hymnu to by mogli sobie odpuścić.

*-mody, bo często to ni mniej, ni więcej jak właśnie moda... Bynajmniej ja tak to postrzegam.

O, wazz poczęstował nas też linkiem do lasta. Rzuciłem okiem na jego profil, a ten wygląda jakby jego właściciel zaczął muzycznie ,,mężnieć". Będę się musiał temu przyjrzeć dokładniej. ;)

-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Zdecydowałem, że kolejna część tego wpisu będzie odpowiedzią na wpis Namanamananananamthnatha, czy tam innej Antananarywy.

Ja po swojej obecności na koncercie żadnych zdjęć czy innych pamiątek nie mam (jeżeli nie liczyć siniaka), ale wyrażę swoją opinię o nim.

Tzn. o koncercie, nie o siniaku.

Od kąd zespół tylko zaczął grać-impreza zaczęła się rozkręcać. Nie trzeba było długo czekać, a ludzie bawili się w pogo czy podnosili nawzajem, a następnie przerzucali przez barierki*. Jeżeli chodzi o ochroniarzy to albo zachowywali się dość normalnie, albo po prostu ja nie zauważyłem jak pałowali ludzi, w sumie też możliwe. Znaczna część kawałków pochodziła z nowej płyty zespołu Lao Che - Prąd stały / Prąd zmienny, ale ja jakiś anty-elektro nie jestem, więc z tego powodu jakoś nie rozpaczałem.


*-zdarzyło się nawet, iż pewna osoba zatrzymała się na takiej barierce... Co ciekawsze-nie w całości, a tylko nogami. Zakończyło to się ofc przytupnięciem głową o beton. Poważniejszych skutków brak. ;)

-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Kolejna część notki będzie kompletnie moja i zawierać będzie treści na blogu nowe. Zamieszczanie ich wiąże się w pewnym stopniu z obawami, że wkrótce powstanie tu piękny pieprznik i chaos... Ale dla mnie wspomniane rzeczy nowymi i tak by nie były.

Początkowo nie mogłem się zdecydować czy poświęcić miejsce poniżej na coś związanego z filozofią nietzscheańską czy też z czymś mniej ambitnym. Brak alkoholu przesądził o tym, iż wybrałem bramkę nr. 2.

Dokładniejszy wybór tematu zdeterminowany był tym, co właśnie miałem otwarte w oknie przeglądarki. A były to rzeczy związane z... PAMPARAMPAMPAM... Bękartami Wojny.

Filmy (jak praktycznie wszystko) odbieramy bardzo sugestywnie. Nie sądzę, żeby było w tym coś złego i dlatego właśnie z sumieniem czystym, jak moje umyte przed godziną włosy piszę, iż film ten jest naprawdę ZA-a-nawet-prze-za-JEBISTY. Zdaję sobie sprawę, jak prostackiego określenia użyłem, ale nie ma co o owym filmie pisać żadnych wydumanych ściem. Tematyka II Wojny Światowej oraz nazizmu (czyli tematyka, którą uznaję za równie ciekawą, co odrażającą) ukazane w dość oryginalny sposób.

A oryginalny nie znaczy przecież zły.

Dlatego właśnie wszystkich, którzy nie widzieli tego filmu, piekielnie zachęcam do zapoznania się z nim. No, wyłączając tych, którzy dostają mdłości na samo nazwisko reżysera...

 

Koniec imprezy, dziękuję, dobranoc.

wtorek, 11 maja 2010, battery.inc

Polecane wpisy

Komentarze
Gość: A., *.253.c76.petrotel.pl
2010/05/12 15:17:57
Mówiąc szczerze zgadzam się z Twoją opinią odnośnie WF-u. Filmik szalenie mi się podobał, ale w momencie jak wyskoczyli z hymnem, to mi się szowinizm załączył i się zniesmaczyłam.

Bękarty wojny sobie zdecydowanie odpuszczę, bo nie lubię reżysera. Poszukuje za to tytułu filmu opowiadającego o przeżyciach węgierskiej (chyba!) lekarce/pielęgniarce, która trafiła do obozu i została asystentką dr. Mengele.

Rozkreca sie wam "blogasek" xd
-
Gość: Pad, *.dsl.dynamic.eranet.pl
2010/05/15 17:02:04
słit nocia number (numer) TsHyyy xd Ajć! aLe SosNa xddd
kurde, nie umiem pisać pokemonami -.- mniejsza o to.
w każdym razie, ładnie ładnie, trzecia z kolei, w niewielkim odstępie czasu notka. obiecuję małą dawkę oklasków na żywo ;p nie sądziłam, że kiedykolwiek zajdziecie AŻ TAK daleko xd taak, to właśnie moja nieograniczona wiara w Wasze możliwości.
a jeśli o Bękartów chodzi, staram się nie oceniać po okładce i może jak mnie kiedyś najdzie ochota (może być z tym cieżko, biorąc pod uwagę moje zamiłowanie do tematyki wojny) obejrzę wyżej wspomniany film.
pozdrowienia dla Szanownych Autorów ;p